6 kwietnia 2014

Come back and keep calm


Witajcie!

Każda z nas jest właśnie po zmianie pracy, dlatego też wzięłyśmy na wstrzymanie z rozwijaniem bloga. Okres ten był nie najlepszym czasem pod względem finansowym jak i nastawienie do ... wszystkiego. Teraz odbijamy się od dna. Mimo iż finansowo już nie jest tak tragicznie, to i tak inne wydatki zmuszają nas do dalszego prowadzenia żywota jako Two Broke Girls ;)

Oby teraz poszło już jak z kasą z konta - szybko i nie wiadomo kiedy.



8 grudnia 2013

Uwaga na świąteczne promocje!


Nasz poprzedni post dotyczył świątecznych promocji, które dosłownie zalały wszystkie "drugstory". Jednak, oglądając nowy filmik Niessi25 o zakupach, przypomniałam sobie jak sama kilka razy dałam się naciąć na tak zwane "przeceny". 

Znacie to uczucie, kiedy chcecie kupić jakiś produkt, idziecie do sklepu a tam ... 50% obniżki? Cud, miód i tak dalej. Kupujemy zadowoleni, bo w końcu udało nam się zaoszczędzić (to Spłukane Dziewczyny kochają najbardziej;) a tu po pewny czasie okazuje się, że to "zaoszczędzenie" nie było aż takie wspaniałe jak nam się wydawało.

Zwłaszcza w okresie przedświątecznej gorączki, niektóre sklepy i firmy próbują zagrać na nosie swoich klientów. Oczywiście nie jest to nagminne i zwykłym kupującym mogą te szczegóły umknąć. Jednak wprawne oko zakupoholiczek liczących się z każdym groszem dostrzeże, że niekiedy ceny potrafią być zawyżane.

I tak kupujemy produkt, który spektakularnie został przeceniony z 80 na 40 złotych, a tym czasem jego regularna cena, w tymże sklepie oscyluje w okolicach 65 - 70 złotych! 


Mnie samej zdarzyło się to już kilkukrotnie, dlatego jestem szczególnie wyczulona na takie sprawy. Zwłaszcza w tym okresie, kiedy często najpierw robimy (tj. kupujemy) a dopiero później analizujemy.

Nie dajcie się zrobić na szaro! Myślenie to jedna z podstaw oszczędzania ;)

L.

7 grudnia 2013

Święta w drogeriach


Święta za pasem a więc drogerie nie próżnują. Spłukane Dziewczyny również intensywnie wykorzystują czas pozostały do pierwszej gwiazdki i zagłębiają się w morzu świątecznych promocji.

A więc co znajdziemy w Rossach, Farmach i innych Douglaso-Sephorach?
Przede wszystkim w tym okresie drogerie stawiają na wszelakiego rodzaju zestawy. Kosmetyczne, perfumeryjne, gadżetowe, jakie tylko chcecie. Wybór jest ogromny. 


Taki zestaw może okazać się "łatwym" prezentem. Niebezpieczeństwo istnieje jedynie w naszym nietrafnym doborze kolorów lub rodzaju kosmetyków jeżeli chcemy obdarować drugą osobę. Natomiast, jeżeli chcemy zrobić sobie sami dobry prezent, to takie zestawy śmiało pozwolą zaoszczędzić nam kilka złotych.

Dobrym pomysłem również jest w tym czasie zakupić upatrzone wcześniej perfumy.


Macie już coś upatrzone? My dostajemy oczopląsu ;)

6 grudnia 2013

Kosmetyczny Wydatek Miesiąca - Introducing

Czyli coś nad czym dwie blondynki myślą przez cały miesiąc.

Razem z G.  planujemy co miesiąc wydać większą kwotę na wymarzony przez nas kosmetyk lub sprzęt urodowy (w luźnym tego słowa znaczeniu). I tutaj też zaczniemy właśnie serię postów o Kosmetycznym Wydatku Miesiąca. Jako, że się nam nie przelewa będą to wybory bardzo starannie przemyślane oraz opisane. O efektach stosowania "kosmetyków marzeń", naszych wrażeniach oraz (najważniejsze!) czy warto było w nie inwestować będziemy was na bieżąco informować ;)

Już niedługo Grudniowy KWM. Podekscytowani? Bo my owszem ^^



5 grudnia 2013

Tanie wzmacnianie paznokci


Nigdy nie byłam tygrysicą. O długich i twardych jak stal szponach mogłam jedynie marzyć. Zawsze nosiłam je krótko obcięte, gdyż każda próba ich zapuszczenia kończyła się depresją i frustracją. Słabe, rozdwajające i nie dające się w żaden sposób kontrolować namiastki paznokci. 

Jako uczennica aktywnie uczestniczyłam we wszelkich zajęciach sportowych, poczynając od rzutu oszczepem, tańcu, kończąc na uwielbianej koszykówce i znienawidzonej siatkówce. Możecie sobie wyobrazić czym kończyło się spotkanie słabego, nieco odrośniętego paznokcia z piłką ... Trzymanie natomiast paznokci, z których każdy ma inną długość nie mieściło się w moim poczuciu estetyki. Także paznokcie nie były tym, czym mogłam się pochwalić. Do czasu ...

A wszystko dzięki mojej ukochanej Mum :) i cudnemu Nail Grow  z Lovely <3 (wierzę, że to ten, choć teraz opakowanie wygląda nieco inaczej). 
Dzięki temu zielonemu preparatowi moje paznokcie stały się szponami Wolwerine'a (jak mamę kocham ;) Miałam swoją małą, co tygodniową paznokciową rutynę, dzięki której moje paznokcie rosły i rosły, i rosły ... oczywiście do czasu -_- 

Ale ... Początkowo zwyczajne malowanie nim paznokcie, co do którego nie przywiązywałam wagi i nie wiązałam z tym większych nadziei, przyniosło nieoczekiwane efekty. Piękne i długie, mocne i nie łamiące się paznokietki. Jeszcze opiłowane na migdałki. Miód, cud i cukierki ;) Byłam wniebowzięta. A teraz strasznie żałuję, że nie mam żadnego dobrego zdjęcia z tamtego (pięknego) okresu. Bo teraz po tym pięknie zostało jedynie wspomnienie.



Oczywiście, przez moją własną głupotę i braki zaopatrzeniowe rodzimych drogerii, obecnie moje paznokcie to obraz nędzy i rozpaczy. Znowu ... 

W lipcowy, najupalniejszy weekend w tym roku, świadkowałam na ślubie mojej przyjaciółki. Po szaleństwach sobotniej nocy, obudziłam się z dziewięcioma ślicznymi pazurkami oraz jednym koszmarkiem. Najmniejszy z dziesiątki, równiutko przy opuszku został zdekapitowany. Pominę fakt, że zupełnie nie pamiętam "co i jak", ale efekt był taki: jeden za wszystkich - wszyscy za jednego. Wspominałam o moim poczuciu estetyki? Skoro jeden postanowił się złamać, to z wielkim bólem serca "zamordowałam" pozostałą dziewiątkę :( Jednak to nie koniec zbrodni.

Po długotrwałym malowaniu paznokci, na wszystkie kolory tęczy (btw. to prawda, że ciągłe malowanie paznokci dodatkowo je wzmacnia)co sprawiło iż wierzchnia warstwa płytki była nieco żółtawa, postanowiłam dodatkowo spiłować "odrobinę" wierzchnią warstwę płytki. Szkoda tylko, że świeżusieńkim, ostrym jak nie wiem co, pilniczkiem. Dopiero teraz, po odrośnięciu nieco płytki, widzę jaką zbrodnię popełniłam.
W efekcie paznokcie po prawie dwóch miesiącach nadal nie są w stanie same się utrzymać w długości ledwo milimetrowej. Nie mogąc więc już znieść widoku moich biednych, skrzywdzonych pazurków, postanowiłam znowu o nie specjalnie zadbać. Na ratunek zwołałam 3 muszkieterów:




Eveline, Nail Therapy, Professional, 8w1 Total Action, Skoncentrowana odżywka do paznokci
O tej odżywce powiedziano wiele dobrego i jednocześnie złego. Jak dla mnie stosowana z rozwagą nie przynosi niepożądanych efektów, a wręcz przeciwnie. Używam jej raz, góra dwa razy w tygodniu jako bazę. Nie odważyłabym się stosować jej częściej z obecnym stanem paznokci. Jednak, są osoby dla których stosowanie tej odżywki wg zaleceń nie przysparza problemów. Ja, puki co, wolę nie testować tego na sobie. Może jak mi pazurki się nieco wzmocnią to spróbuję.

LovelyNail Care, Odżywka do paznokci z wapniem
Jak już wspominałam - moje zielone wybawienie. Zrewolucjonizował moją pielęgnacji paznokci. Na KWC nie ma za wielu recenzji i za wysokich ocen, jednak mam ogromne problemy ze znalezieniem go w drogeriach. Wszystkie inne kolory z serii tych odżywek są, a zielonego notorycznie brakuje, co wprowadzało mnie w stan depresji. Dlatego teraz, kiedy tylko uda mi trafić na niego na regale Lovely biorę każdą ilość (co rzadko się zdarza w większej niż dwie ilości -_- ).

Essie, Good To Go!
Tego przyjemniaczka nie muszę raczej nikomu przedstawiać. W sumie to dość późno się z nim zapoznałam i do tej pory nie mogę się nadziwić jak mogłam bez niego żyć. Do pielęgnacji i wzmocnienia samej płytki nie na wiele mi się przyda, ale scementuje swoich poprzedników i jednocześnie przyspieszy wysychanie ostatniej warstwy lakieru kolorowego w przyszłości (puki co chcę się ograniczyć do bezbarwnych koleżków ;)

O ile pierwsze dwa możemy dostać w prawie każdym Rossmannie i Super-Pharm w dosyć rozsądnej cenie (około 8 -10 złotych) to z Essie sprawa nie jest już tak prosta. Oczywiście cena top-coutu wymusza na Spłukanych Dziewczynach zamknięcie oczu podczas płacenia. Essie dostać możemy w Super-Pharm, jednak zaopatrzenie większości ich stoisk woła o pomstę do nieba. W tym momencie żałuję, że go kupiłam. W trakcie terapii odbudowującej  praktycznie nie maluję swoich paznokci niczym innym jak Lovey i Eveline, także leży i mam nadzieję, że nie zasycha, czekając na lepsze czasy.

 Startuję więc z takim ich stanem:


(wybaczcie za skórki - je też ostatnio zmaltretowałam -_- )

Na powyższym zdjęciu (środkowy palec) dokładnie widać zniszczony przeze mnie piłowaniem obszar płytki. To nie jest źle pomalowany paznokieć. Są one wszystkie równo pokryte (od skórek do końca paznokcia) jedną warstwą "8w1". Różnica w wysokości płytki jest widoczna więc gołym okiem :( Nie róbcie sobie takiej krzywdy.

Jak dla mnie jest to najtańszy a zarazem NAJLEPSZY sposób na szybkie i skuteczne wzmocnienie paznokci. Już nie mogę się doczekać aż odrosną :)


Enojy !!

L.







21 listopada 2013

Rossmann vs. Super-Pharm


Nadeszła wreszcie ta wyczekiwana chwila. Od 22 listopada przez cały tydzień (czyli do 9.11) w Rossmanie mamy 40% obniżki na WSZYSTKIE produkty do makijażu. Cierpiący na kosmetyczne uzależnienia już zacierają ręce i szykują buty biegowe, by jutro dać z siebie wszystko. Nie ukrywajmy - większość kosmetycznych must-have rozejdzie się w mgnieniu oka jak świeże bułeczki. My ze swojej strony życzymy wszystkim powodzenia, chociaż same nie weźmiemy udziału w tym wydarzeniu. 




Dla osób cierpiących na niedosyt wrażeń lub też tych, którym nie powiedzie się w pierwszym starciu z Rossmanową histerią, na pomoc przychodzi nie kto inny jak SuperPharm. Ponoć (bo nie wiemy tego oficjalnie ;) od 21 do 24 listopada możemy się zaopatrzyć w mascary, podkłady, oczyszczanie twarzy, stylizację i odżywianie włosów, witaminy i produkty na odporność z 40% rabatem.





Tyle szczęścia w jednym czasie. Tylko dlaczego pod koniec miesiąca?! Tego Spłukane Dziewczyny nie cierpią najbardziej.

Lubicie takie promocje? Ciekawe jesteśmy kogo wybierzecie. Rossmann czy Super-Pharm?