Nasz poprzedni post dotyczył świątecznych promocji, które dosłownie zalały wszystkie "drugstory". Jednak, oglądając nowy filmik Niessi25 o zakupach, przypomniałam sobie jak sama kilka razy dałam się naciąć na tak zwane "przeceny".
Znacie to uczucie, kiedy chcecie kupić jakiś produkt, idziecie do sklepu a tam ... 50% obniżki? Cud, miód i tak dalej. Kupujemy zadowoleni, bo w końcu udało nam się zaoszczędzić (to Spłukane Dziewczyny kochają najbardziej;) a tu po pewny czasie okazuje się, że to "zaoszczędzenie" nie było aż takie wspaniałe jak nam się wydawało.
Zwłaszcza w okresie przedświątecznej gorączki, niektóre sklepy i firmy próbują zagrać na nosie swoich klientów. Oczywiście nie jest to nagminne i zwykłym kupującym mogą te szczegóły umknąć. Jednak wprawne oko zakupoholiczek liczących się z każdym groszem dostrzeże, że niekiedy ceny potrafią być zawyżane.
I tak kupujemy produkt, który spektakularnie został przeceniony z 80 na 40 złotych, a tym czasem jego regularna cena, w tymże sklepie oscyluje w okolicach 65 - 70 złotych!
Mnie samej zdarzyło się to już kilkukrotnie, dlatego jestem szczególnie wyczulona na takie sprawy. Zwłaszcza w tym okresie, kiedy często najpierw robimy (tj. kupujemy) a dopiero później analizujemy.
Nie dajcie się zrobić na szaro! Myślenie to jedna z podstaw oszczędzania ;)
L.
L.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz